Pierwszą jednostką polskiego lotnictwa wojskowego sformowaną w ZSRR był 1 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego „Warszawa”. Jego rodowód sięga lipca 1943r. kiedy to dowódca 1 Polskiej Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, płk Zygmunt Berling wydał rozkaz dzienny nr 43, w którym nakazywał sformowanie 1 Samodzielnej Eskadry Myśliwskiej. Oficjalną datą jej powstania jest dzień 7 lipca 1943r., lecz faktyczne formowanie nowej jednostki rozpoczęło się już w czerwcu 1943r.

Ilustracja tytułowa: Jaki-1b z 1 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego, rejon Warszawy, lato 1944. Malował Marcin Górecki – Kroghul

Powstanie

Proces tworzenia pierwszej polskiej jednostki lotniczej nie był zadaniem łatwym. Przede wszystkim brakowało wykwalifikowanego polskiego personelu lotniczej, zarówno latającego jak i naziemnego. Większość polskich oficerów i podoficerów zginęła w wyniku stalinowskich represji lub też opuściła ZSRR wraz z Armią Andersa. Ponieważ siły powietrzne SZRR zobowiązały się do dostarczenia niezbędnego sprzętu oraz personelu potrzebnego do sprawnego funkcjonowania bazy, tworzenie Eskadry Myśliwskiej musiało zostać ściśle powiązane z dowództwem radzieckim. Baza miała zostać zorganizowana w Grigoriewskoje, miejscowości położonej na południe od Sielc nad Oką, w pobliżu drobi łączącej Riazań z Moskwą.

Uczniowie grupy szkolnej 1 PLM przy samolocie UT-2, zima 1943-1944. Zdjęcie z kolekcji Wojciecha Zmyślonego.

Formowanie i szkolenie

W Grigoriewskoje znajdowało się lotnisko polowe i tam zaczęli się zgłaszać przyszli kandydaci na pilotów myśliwskich. Chętnych było dużo, lecz kwalifikacje lotnicze większości z nich pozostawiały wiele do życzenia. Jak wspomina chor. Hugo O’Brien de Lacy:

„…na początku zgłosiły się do nas takie asy, co opowiadały o swych zwycięstwach we wrześniu trzydziestego dziewiątego roku, o tysiącach wylatanych kilometrów, o niebywałym doświadczeniu. A okazało się, że goście w ogóle samolotu jeszcze nie widzieli.”

Udało się jednak wyłonić grupę 17 kandydatów na pilotów myśliwskich, którzy w dniu 23 lipca 1943r. rozpoczęli szkolenie. Prowadzone było w oparciu o standardy radzieckie czyli Program Podstawowy Wyszkolenia Lotniczego oraz Program Wyszkolenia Bojowego Lotnictwa Myśliwskiego. Dowódcą Eskadry został kpt. pil. Wacław Kozłowski, lecz reszta kadry instruktorskiej z wiadomych przyczyn składała się z oficerów rosyjskich. Za przeprowadzenie szkolenia przyszłych polskich pilotów myśliwskich odpowiadał sowiecki samodzielny szkolno-treningowy oddział lotniczy dowodzony przez st. lejtn. Pawła Jasińskiego. Z czasem na tym stanowisku zastąpił go st. lejtn. Paszkow.

Ponieważ w dniu 30 sierpnia 1943r. 1 Polska Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki wyruszała na front, polskiemu dowództwu zależało, aby nowa jednostka była w stanie zapewnić piechocie wsparcie powietrzne, szkolenie musiało zostać znacznie przyspieszone. Pierwsze loty odbywały się na samolotach szkolnych UT-2. Pierwsze pięć maszyn tego typu dotarło do Grigoriewskoje jeszcze w lipcu 1943r. i praktycznie od razu rozpoczęto na nich loty szkoleniowe. Szkolenie przeprowadzono według standardowego programu, początkowo uczono lotów po linii prostej, wykonywania zakrętów oraz podejścia do lądowania. Później piloci nabywali umiejętności w zakresie budowania kręgu nad lotniskiem, po czym przechodzono do nauki podstaw akrobacji i bardziej skomplikowanych manewrów. Pilotów szkolono także w zakresie podstaw nawigacji lotniczej. Każdy z kursantów musiał się zapoznać z trenem w promieniu 50 km od lotniska. Podstawowe szkolenie zazwyczaj kończyło się po odbyciu prze kursanta średnio 100 samodzielnych lotów na UT-2. Praktyka była jednak różna i w dużej mierze zależała od indywidualnych predyspozycji szkolonego lotnika.

Szkolenie pilotów w Grigoriewskoje okupione zostało jedną katastrofą w której zginęli polski dowódca Eskadry, mjr.pil. Kozłowski oraz radziecki instruktor ppor. Korowin. Do wypadku doszło w dniu 10 sierpnia 1943r. kiedy pilotowany prze mjra Kozłowskiego UT-2 lecąc na małej wysokości zahaczył skrzydłem o maszt umieszczony na budynku sztabu 1 Polskiej Dywizji Piechoty i runął na ziemię. Nowym dowódcą eskadry został por. Tadeusz Wicherkiewicz. Przed wojną był on instruktorem nawigatorem w Centrum Wyszkolenia Lotniczego w Dęblinie, posiadał więc spore doświadczenie nabyte jeszcze przed wojną. Po przejściu przyspieszonego kursu pilotażu, mógł zając się szkoleniem pilotów. Z czasem stał się jedynym polskim oficerem w kadrze instruktorskiej Eskadry.

Grupa uczniów-pilotów 1 PLM przy samolocie szkolnym Jak-7B, Grigoriewskoje, kwiecień 1944 r. Zdjęcie z kolekcji Wojciecha Zmyślonego

Eskadra staje się Pułkiem

W tym czasie zaszły także dalece idące zmiany organizacyjne  w strukturze samej jednostki.  Dowództwu 1 Polskiej Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki zależało bowiem na zapewnieniu wsparcia lotniczego w poważniejszym zakresie. Podjęto zatem decyzję o przeformowaniu eskadry w pułk myśliwski. Wyrazem formalnym tej decyzji był rozkaz z dnia 19 sierpnia 1943r. wydany prze dowódcę 1 Korpusu Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR. Na podstawie tego rozkazu 1Samodzielna Eskadra Myśliwska została przemianowana na 1 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego. Nie była to jednak jednostka bojowa, tylko szkolna. Aby przekształcić się w jednostkę bojową z prawdziwego zdarzenia, konieczne było zakończenie procesu szkolenia pierwszej grupy pilotów. Ponieważ zapotrzebowanie na nowych rekrutów zwiększyło się, podjęto decyzję o poborze do jednostki także żołnierzy Armii Czerwonej.

Zgodnie ze standardami obowiązującymi w lotnictwie radzieckim stan etatowy pułku myśliwskiego powinien wynosić 175 osób z czego 33 osoby to oficerowie, 123 podoficerów oraz 18 szeregowców. Skład etatowy uzupełniał jeden pracownik cywilny. Wyposażenie lotnicze miało docelowo obejmować 33 samoloty, w tym 32 myśliwce Jak-1b oraz jedną maszynę łącznikową, Po-2.

Przez cały czas rekrutowano nowych kandydatów do personelu latającego i naziemnego, prowadzono intensywne szkolenie, a także odbierano nowy sprzęt latający. Na lotnisku Grigoriewskoje pojawiły się nowe typy samolotów. Były to Jak-7W, dwumiejscowa maszyna szkolna wywodząca się z myśliwca Jak-7B. Ponadto z jednostek radzieckich dostarczono dwa pierwsze samoloty myśliwskie Jak-1B oraz Jak-7b. Ponieważ Jak-7W miał więcej cech samolotu myśliwskiego niż szkolno – treningowego, można było przejść do kolejnego etapu szkolenia.

Jak-1b – w lotnictwach sprzymierzonych – malowanie i oznakowanie

W dalszym ciągu pozyskiwano nowych rekrutów. Z końcem sierpnia 1943r. skompletowano drugą grupę kandydatów na pilotów myśliwskich, trzecia rozpoczęła szkolenie z początkiem października, później sformowano dwie kolejne grupy. Po ukończeniu cyklu lotów szkolnych na UT-2 rekruci zaczynali loty na Jaku-7W. Była to maszyna przejściowa. Opanowanie pilotażu tego samolotu miało wyrobić w kursancie typowe nawyki pilota samolotu myśliwskiego. Po ukończeniu treningu oraz zdaniu egzaminu z pilotażu i obsługi Jaka-7W, kursanci przechodzili do kolejnego etapu szkolenia – samodzielnego pilotażu jednoosobowego myśliwca Jak-1b. Jako pierwsi samodzielne loty na Jakach-1B zaczęli wyróżniający się piloci pierwszej grupy ppor. Józef Zacharzewski i st. sierż. Ryszard Ber. Inauguracyjne loty  odbyli w dniu 30 września 1943r. zaś kilka dni później samodzielne loty odbywała już cała pierwsza grupa.

Dalsze szkolenie było bardzo intensywne i miało typowy charakter dla treningu pilotów myśliwskich. Za jego sprawne przeprowadzenie odpowiadał radziecki instruktor kpt. Oleg Matwiejew. Ćwiczono zatem ostrzał celów naziemnych, strzelanie do rękawa i oczywiście symulowane walki powietrzne. Na przeszkolenie każdego pilota przeznaczano średnio po 100 godzin w powietrzu, zakładano, że każdy pilot powinien wykonać około 350 lotów treningowych. Przeprowadzono także szereg zajęć naziemnych zwłaszcza z zakresu znajomości konstrukcji  i obsługi technicznej nowych samolotów. Wraz ze wzrostem ich możliwości zwiększeniu ulegał także stopień trudności ich obsługi. Równolegle ze szkoleniem pilotów szkolono także dwie koleje grupy kadry pułku – mechaników i techników lotniczych.

Chwila wytchnienia w intensywnym szkoleniu nadeszła z dniem 1 października 1943r. Wtedy to miała miejsce uroczystość nadania jednostce nazwy własnej. Od tego dnia pierwsza polska jednostka lotnicza w ZSRR miała nosić nazwę 1 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego „Warszawa”. Niedługo później do jednostki przybyła pierwsza partia samolotów myśliwskich Jak-1b. Były to maszyny fabrycznie nowe,  wyprodukowane w fabryce nr 292 w Saratowie.

Szkolenie w powietrzu, co jest rzeczą zupełnie zrozumiałą, uzależnione było od aktualnych warunków atmosferycznych. Kiedy pogoda była „nielotna” przeprowadzano zajęcia teoretyczne. Liczba lotów treningowych systematycznie zwiększała się.  W grudniu 1943r. miało miejsce 1396 lotów treningowych, zaś w styczniu 1944r. było ich już 1922. Okupiono je jednak kilkoma katastrofami i śmiercią trzech pilotów. Stan osobowy pułku wynosił w tym czasie 43 pilotów.

Jeden z pierwszych myśliwców Jak-1b nr 11 w 1PLM w Grigoriewskoje, lato-jesień 1943 r. Zdjęcie z kolekcji Wojciecha Zmyślonego.

Grupa pilotów odbywających loty treningowe stale zwiększała się. Podjęto zatem decyzję, aby treningi w powietrzu przeprowadzać także z drugiego lotniska polowego w sąsiednim Żytowie. W tym miejscu warto też wspomnieć o warunkach bytowych w obu bazach. Nie były one łatwe. Personel zamieszkiwał w ziemiankach, zaś wykłady teoretyczne przeprowadzano początkowo w zbudowanych naprędce drewnianych barakach. Z nadejściem zimy także i wykłady przeniesiono do ziemianek.  Ponieważ 1 PLM podlegał formalnie Dowództwu Lotnictwa Moskiewskiego Okręgu Wojskowego, ono tez zapewniało wszystko, co niezbędne do funkcjonowania jednostki, a więc  żywność, paliwo, amunicję i wszystkie materiały niezbędne przy obsłudze samolotów. Treningów i szkolenia nie przerwano nawet przy zdarzających się przerwach w dostawie prądu, czy braku odpowiednich pomocy dydaktycznych.

Dalszy rozwój jednostki

Pierwsza grupa pilotów zakończyła pełen cykl szkolenia i otrzymała nominacje na stopień chorążego w dniu 5 stycznia 1944r. Byli to Ryszard Ber, Edward Chromy, Jan Gołubicki, Józef Gościumiński, Ryszard Horodecki, Dymitr Kotek oraz Jakub Lewitin. Nastąpiła także zmiana na stanowisku dowódcy. Mjr pil. Tadeusza Wicherkiewicza zastąpił radziecki oficer, ppłk pil. Ivan Tałdykin. Nowy dowódca okazał się świetnym organizatorem i doskonałym oficerem. Szybko zyskał uznanie i szacunek podwładnych. Mjr pil. Tadeusz Wicherkiewicz który miał być przeniesiony do dowództwa korpusu i zając się formowaniem kolejnych jednostek lotniczych. Pozostał w pułku i na własne życzenie przejął dowództwo Eskadry, która nie ukończyła jeszcze procesu szkolenia.

W lutym 1944r. 1 Eskadra uzyskała gotowość bojową. Wstrzymano jednak decyzję o wysłaniu jej na front, do czasu zakończenia szkolenia przez resztę pilotów. Z początkiem marca 1944r. stan etatowy pułku zaczął przekraczać przewidziany przez przepisy stan osobowy dla jednostki tego typu. Ponieważ w tym czasie istniały plany sformowania w oparciu o personel 1 PLM dywizji lotniczej, podjęta została decyzja o zwiększeniu pułku z  etatu nr 015/284 na etat 015/364. Dzięki temu stan osobowy mógł zostać zwiększony do 241 osób oraz 42 samolotów. Dzięki temu możliwe było utworzenie w ramach pułku trzech eskadr po 12 samolotów każda oraz klucza dowództwa liczącego 4 samoloty. Pozyskiwano także kolejne nowe samoloty. W dniu 27 lutego 1944r. pułk otrzymał 10 samolotów Jak-1b, zaś 29 marca 1944r. kolejne 19 sztuk. Wszystkie samoloty były fabrycznie nowe, pochodzące z zakładów w Kuźniecku. Z dniem 1 kwietnia 1944r. na sprzęt latający pułku składało się 45 samolotów myśliwskich Jak-1b, 7 samolotów szkolnych Jak-7W, 8 samolotów szkolnych UT-2, jeden samolot łącznikowy Po-2. Na stanie pułku znajdował się także jeden samolot myśliwski Polikarpow I-16.

Kubianka, Wołosowo

W tym czasie podjęto decyzję o opuszczeniu dotychczas używanych lotnisk w Grigoriewskoje i Żytowo. Wiosenne roztopy uniemożliwiały bezpieczne korzystanie z tych lotnisk i w związku z tym w połowie marca 1944r. 1 PLM przebazowany został na słynne lotnisko Kubinka pod Moskwą. Wydawać by się, że ta doskonale wyposażona baza, dysponująca betonowym pasem startowym i innymi udogodnieniami, będzie idealnym miejscem do zakończenia szkolenia i uzyskania pełnej gotowości bojowej. W Kubince okazało się to niemożliwe. Baza ta była miejscem dyslokacji dla innych radzieckich jednostek lotniczych, ogromny ruch w powietrzu był znacznym utrudnieniem dla szkolących się pilotów.

Treningi zatem kontynuowano na lotnisku w Wołosowie, gdzie jednostka trafiła już pod koniec marca. Druga grupa pilotów zakończyła cykl szkoleniowy w połowie maja 1944r. Trzecia natomiast grupa kończyła szkolenie na samolotach UT-2 i rozpoczynała loty na Jakach-7W.

1 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego „Warszawa” 1943-45

Kompletnie przeszkolony personel latający pozwalał na skompletowanie składów osobowych dla 3 eskadr i klucza dowodzenia. Szkolacy się jeszcze piloci weszli w skład eskadry zapasowej. Dosłownie za kilka dni pułk miał osiągnąć pełną gotowość, stać się pełnowartościową jednostką bojową. Wtedy też, w dniu 28 maja 1944r. druga grupa pilotów otrzymała nominacje na stopień chorążego. Byli to: Czesław Bogusiewicz, Aleksander Broch, Jerzy Czownicki, Czesław Chochorowski, Stefan Łazar, Kazimierz Rutenberg, Juliusz Szwarc, Włodzimierz Suszek, Roman Wierzchnicki i Władysław Żurawski. Awansowano nie tylko pilotów ale także techników: Łazarewicza, Rajnogolda, Gąskę oraz Kurażyńskiego. Także kilku szeregowców mechaników awansowano na stopnie podoficerskie. Wtedy też oficjalnie zakończono szkolenie, zaś personel złożył przysięgę. Pułk powrócił wtedy do swej pierwszej bazy, Grigoriewskoje.

Ostanie dni maja 1944r. były dla pilotów 1 PLM „Warszawa” bardzo intensywne. W całej jednostce trwały przygotowania. Szkolenie ukończyli piloci wszystkich trzech eskadr, wiadomo było, że jednostka niebawem trafi na front i sprawdzi w  boju wiedzę i umiejętności nabyte w Grigoriewskoje, Żytowie i Wołosowie.  W dniu 3 czerwca 1944r. pułk opuścił Grigoriewskoje. Został przebazowany na swoje pierwsze lotnisko etapowe, Gostomel, w którym piloci mieli odbyć ostatnie przygotowania przed wyruszeniem na front. Na wyposażeniu jednostki znajdowało się 39 myśliwców Jak-1b i jeden samolot łącznikowy PO-2. Personel jednostki liczył 39 pilotów oraz 171 oficerów i żołnierzy personelu naziemnego.

Na front!

Gostomel był oddalony o około 1000 km od pierwszej bazy Pułku, Grigoriewskoje. Przebazowanie jednostki akurat na to lotnisko było uzasadnione potrzebą przybliżenia go do rejonu dyslokacji 1 Armii Wojska Polskiego. W tym też celu 1 PLM wszedł pod rozkazy Kijowskiego Okręgu Wojskowego. Pierwszym zatem zadaniem, jakie stanęło przed nowo wyszkolonymi myśliwcami był przelot na nowe lotnisko.  Wylot obywał się z pierwszej bazy pułku, czyli Grigoriewskoje z międzylądowaniami w Orle, Pryłukach i Kijowie. Część personelu odbyła tę podróżna pokładzie samolotów transportowych Li-2, sprzęt oraz cześć obsługi technicznej pokonała drogę do nowej bazy koleją. Przerzut jednostki trwał dwa dni, opóźnienie wynikało z kiepskich warunków atmosferycznych na trasie. Lotnisko Gostomel położone było około 20 km na północny zachód od Kijowa.

Kiedy w dniu 6 czerwca 1944r. na plażach Normandii wylądowali pierwsi alianccy żołnierze i rozpoczynała się operacja „Overlord” a utworzenie drugiego frontu w Europie stało się faktem, 1 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego „Warszawa” był już w całości na nowym lotnisku i rozpoczynał ostatni etap treningu w warunkach zbliżonych do bojowych. Intensywnie prowadzone ćwiczenia miały przygotować pilotów w bezpośredni sposób do wykonywania zaplanowanych dla nich zadań bojowych. Ćwiczenia były bardzo intensywne, ćwiczono walkę powietrzna, loty po trasie, atakowanie celów naziemnych. Ponieważ Pułk korzystał z pobliskiego poligonu, trenowano w ściśle bojowych warunkach. Niestety w wypadkach utracono dwóch pilotów chor. pil. Jana Grabarza i mjr pil. Zygmunta Kisieleva. Na lotnisku Gostomel 1 PLM stacjonował do 18 sierpnia 1944r. Wtedy to Pułk przebazowano na lotnisko Dysy pod Lublinem, zaś 19 sierpnia 1944r. bazą Pułku stało się przyfrontowe lotnisko Zadybie Stare koło Garwolina.

Samolot Jak-1b, nr 4, 1 eskadra 1Pułku Lotnictwa Myśliwskiego, na tym samolocie chor. Edward Chromy wziął udział w chrzcie bojowym pułku jako jedyny Polak, 23 sierpnia 1944. Malował Zbyszek Malicki.

Chrzest bojowy

Dzień 23 sierpnia 1944r. to dla historii dla 1 PLM „Warszawa” data szczególna. Wtedy to piloci tej jednostki przeszli swój chrzest bojowy, wykonali swoje pierwsze zadanie.  Do jego wykonania wyznaczeni zostali kpt. pil. Oleg Matwiejew, por. pil. Witold Gabis, i chor. pil. Edward Chromy. Do boju miał ich prowadzić sam dowódca pułku płk pil. Ivan Tałdykin. Polskich pilotów miały uzupełniać dwa Jaki z radzieckiego 233 PLM. Zadanie miało zostać wykonane w ramach wsparcia 1 Armii Wojska Polskiego zaangażowanej w walkach w rejonie Przyczółka Warecko – Magnuszewskiego. Samoloty myśliwskie miały wykonać rozpoznanie w na przedpolach Warki, a także osłaniać parę szturmowych Iłów-2 z 611 Pułku Lotnictwa Szturmowego, których zadaniem z kolei był atak celów naziemnych rozpoznanych przez myśliwce. Start nastąpił o godzinie 8.30. Nad celem samoloty dostały się w silny ogień artylerii przeciwlotniczej, jednak nie zaprzestano wykonywania zadania. Piloci myśliwców rozpoznali na przedpolach Warki około 60 pojazdów niemieckich, które następnie zostały skutecznie zaatakowane przez szturmowe Iły. Wszystkie samoloty bez start powróciły do bazy. Podobne zadania przez następne dni wykonywali pozostali piloci pułku, wdrażając się realia wojny. Doszło także do kilu spotkań z samolotami niemieckimi, żadna ze stron jednak nie podejmowała walki. Polscy myśliwcy skupiali się bowiem wykonywaniu powierzonych im zadań.

Cztery „czwórki”

Nad Warszawą

W dniu 1 sierpnia 1944r. wybuchło Powstanie Warszawskie. Wojska I Frontu Białoruskiego z początkiem września podeszły pod walcząca stolicę, po czy Stalin wydał rozkaz wstrzymania ofensywy. Armia Czerwona z powodów politycznym nie zamierzała pomagać powstańcom, jedynie w ograniczony sposób robili to żołnierze 1 Armii wojska Polskiego. Także działania polskich jednostek lotniczych ograniczały się wykonywania zrzutów zaopatrzenia przez 2 Pułk Nocnych Bombowców „Kraków”. Zaopatrzenie jednak zrzucano bez spadochronów w źle zabezpieczonych skrzyniach, co odbijało się na skuteczności podejmowanych działań. Piloci 1 PLM „Warszawa” nie brali w tym czasie udziału w walkach nad stolicą, wykonywali loty patrolowe wokół Warszawy. Podczas jednego z takich lotów, w dniu 2 września 1944r. chor. pil. Roman Wierzchnicki zlokalizował gigantyczne działo kolejowe. Ta gigantyczna armata kalibru 406mm i nazwie własnej „Adolf” używana była przez Niemców do ostrzału Stolicy. Dzięki informacjom przekazanym przez Wierzchnickiego działo zostało zniszczone przez Iły-2 z 3 Pułku Lotnictwa Szturmowego.

Druga połowa września 1944r. to próba sforsowania Wisły przez oddziały 1 Armii Wojska Polskiego i uchwycenia przyczółków na jej prawym brzegu. 1 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego został włączony do działań na miastem. Piloci myśliwscy wspierali działania samolotów szturmowych. Ci z kolei atakowali cele naziemne w rejonie Łazienek, Parku Ujazdowskiego i Łazienek. Także piloci myśliwscy niszczyli rozpoznane pojazdy czy stanowiska artylerii przeciwlotniczej. Wtedy także doszło do pierwszego starcia z samolotem wroga. W dniu 23 września 1944r. kpt. pil. Medard Konieczny uszkodził samolot rozpoznawczy Focke Wulf FW-189 Rama.

Nowe zadania i nowe samoloty

28 września 1944r. przyniósł pilotom 1PLM nowe zadania. Było to w dalszym ciągu wykonywanie rozpoznania, głównie fotograficzne na potrzeby 1 Armii Wojska Polskiego i osłona szturmowców w tym należących do 3 PLSz, lecz zmienił się ich kierunek. Początkowo była to Jabłonna i Legionowo, a następnie od 15 do 28 października 1944r. samoloty Pułku operowały także w kierunkach Choszczówka, Winnica i Nowy Dwór. W trakcie jednego z takich lotów ppor. pil Aleksander Wierzbicki przymusowo lądował na postrzelanej przez artylerię przeciwlotniczą maszynie. Samolot nadawał się do kasacji, pilot na szczęście przeżył. Pierwsza połowa listopada 1944r. to znaczne zmiany w strukturach w skład których wchodziła jednostka. W ramach reorganizacji 1 Dywizji Lotniczej utworzono 4 Mieszaną Dywizję Lotniczą. W jej skład weszły ponadto 2 Pułk Bombowców Nocnych „Kraków” oraz 3 Pułk Lotnictwa Szturmowego. Ten ostatni był faktycznie jednostką Armii Czerwonej, dawnym 611 Pułkiem Lotnictwa Szturmowego. Pomimo, że jednostka została włączona formalnie w skład Wojska Polskiego, a na samolotach były wymalowane szachownice, cały personel składał się lotników radzieckich, Polaków wcielano stopniowo, poczynając od strzelców pokładowych. Dowódcą 4 MDL został dotychczasowy dowódca 2 PNB płk pil. Józef Smaga, zaś jego szefem sztabu płk pil. Aleksander Romeyko. Był on faktycznym dowódcą z uwagi na bogate doświadczenie frontowe zdobyte podczas walk na Białorusi i Ukrainie. W chwili utworzenia Dywizji 1 PLM i 3PLSz stacjonowały w Zadybiu Starym, zaś 3 PNB na lotnisku w woli Rębkowskiej.

Jeden z pierwszych samolotów Jak-9D w 1PLM, zima 1944/45. Zdjęcie z kolekcji Wojciecha Zmyślonego

W grudniu 1944r. aktywność Pułku w powietrzu była stosunkowo niska, co było spowodowane pogarszającymi się warunkami atmosferycznymi. Wykonywano jedynie loty na rozpoznanie. Jednakże przełom 1944 i 1945r. był o tyle ważny dla pilotów z „Warszawy”, bo w jednostce pojawiły się nowe samoloty – myśliwce Jak-9, o znacznie lepszych osiągach niż do tej pory używane Jak-1b. Pierwszy lot na nowej maszynie miał miejsce w dniu 28 grudnia 1944r. Za sterami jednego z czterech pierwszych Jaków-9D siedział kpt. pil. Oleg Matwiejew. Kolejne nowe samoloty trafiły do jednostki w dniach 18 i 26 stycznia 1945r. Samoloty te wyprodukowano w zakładach nr 153 w Nowosybirsku. Na wyposażeniu 1 PLM znajdowało się teraz 25 egzemplarzy Jaka-9 w odmianach D, T oraz M. Regularne loty na nich rozpoczęły się w dniu 19 stycznia 1945r. Pułk używał teraz dwóch typów myśliwców, gdyż na stanie pozostawały w dalszym ciągu Jaki-1b. Ten stan rzeczy miał się utrzymać do końca działań wojennych.

W styczniu 1945r. ruszyła na froncie wschodnim wielka ofensywa Armii Czerwonej. Brały udział w niej także jednostki polskie. Działający w strukturach 1 Armii Wojska Polskiego 1 PLM „Warszawa” zapewniał wsparcie z powietrza oddziałom forsującym Wisłę. Zapewniał także wsparcie i rozpoznanie przed frontem 1 Armii Wojska Polskiego, która była ześrodkowana w Błoniu. W tym właśnie celu jedne z kluczy dowodzony przez kpt. pil. Olega Mtwiejewa został przerzucony na lotnisko w Radzyniu. W tym czasie jednostka wykonywał ostanie działania bojowe nad Stolicą.  Samoloty 1PLM osłaniały z powietrza pierwszą defiladę wojskową z zrujnowanej Warszawie, zaś 20 stycznia 1945r. doszło do kolejnego starcia z samolotem niemieckim. Wtedy to to kpt. pil Włodzimierz Bojev i chor. pil. Jerzy Czownacki przechwycili samolot bombowy Heinkel He-111 i po krótkiej walce uszkodzili go.  W dniu 22 stycznia 2945r. Pułk wykonał ostatnie loty bojowe nad Warszawą. Lotnicy osłaniali z powietrza przeprawy na Wiśle.

Przełamanie Wału Pomorskiego

Rozpoczęta w styczniu 1945r. ofensywa Armii Czerwonej trwała nadal, wojska radzieckie oraz jednostki polskie parły dalej na zachód. Wymusiło to zmianę dyslokacji Pułku na nowe lotnisko, położone w pobliżu frontu. W dniu 24 stycznia 1945r. 1 PLM został przebazowany na lotnisko w Siennikach. Tam też na stan jednostki przyjęto kolejne myśliwce Jak-9. Lotnisko to jednak było za bardzo oddalone od terenu działań wojennych. Przypadek sprawił, że w wkrótce znalazło się bardziej odpowiednie miejsce. W dniu 23 stycznia 1945r. Oddział Lotniczy Komendy Głównej AK w Bydgoszczy przeprowadził akcję o kryptonimie „Alicja”, w wyniku której opanował lotnisko w Bydgoszczy, nowoczesną i dobrze zaopatrzona bazę. Partyzantami dowodził Benedykt Dąbrowski pl. „Balbo”, weteran walk wrześniowych były pilot 114 Eskadry Myśliwskiej i Brygady Pościgowej. Na lotnisku zdobyto 68 samolotów znaczne zapasy paliwa a także silniki lotnicze i inne wyposażenie. Nowe lotnisko idealnie nadawało się do prowadzenia działań w kierunkach zarówno na Kołobrzeg jak i Gdańsk. Rozkaz przebazowania dla wszystkich jednostek, 4 MBL wydano już 2 lutego, lecz warunki atmosferyczne uniemożliwiły ich natychmiastowy przerzut. Jako pierwsze w nowej bazie pojawiły się maszyny z 2PNB, a było 8 lutego 1945r. Przebazowanie pozostałych jednostek dywizji zakończono jednak w dniu 19 lutego 1945r.

Kolejną wielką operacją wojskową w której wzięli udział piloci 1 PLM „Warszawa” były walki o przełamanie Wału Pomorskiego. Zadania pozostawały bez zmian, loty na rozpoznanie miały za zadanie wykrywanie ugrupowań pancernych, artylerii przeciwpancernej oraz kolumn piechoty nieprzyjaciela. Loty obejmowały rejon Piły, Wałcza, Kalisza, Pomorskiego, Złocieńca, Drawska, Czaplinka, Połczyna – Zdroju, Białogardu, Tychowa, Białego Boru, Szczecinka, Człuchowa, Przechlewa, Chojnic, Sępolna i Tucholi. Osłona działań własnego lotnictwa szturmowego i atakowanie celów naziemnych także miało miejsce w rejonie  Piły, Mirosławca, Złocieńca, Lubowa, Glinowa, Ostropola, Szczecinka, Białego Boru, Międzyborza oraz Chojnic. Osłaniano także działania samolotów szturmowych, atakujące pozycje niemieckie w cytadeli poznańskiej. W rejonie Chojnic, Lubowy i Brus atakowano także pociągi nieprzyjaciela i jego transport samochodowy. Ogółem wykonano 124 loty bojowe łącznym w czasie 169 godzin. Działania w powietrzu pozostawały w ścisłej koordynacji z działaniami oddziałów lądowych.

Odnotowano w tym czasie pierwsze straty. W dniu 13 lutego 1945r. w rejonie miejscowości Ogorzeliny koło Chojnic doszło do walki powietrznej, w czasie której zestrzelony został ppor. pil. Józef Gościumiński. Leciał on w parze z por. pil Witoldem Gibasem. Podczas lotu zostali zaatakowani przez dwa Messerschmitty Bf-109, jeden z nich zestrzelił krótką serią maszynę Gościumińskiego i na szczęście niecelnie ostrzelał maszynę Gibasa. Sposób i taktyka przeprowadzenia ataku, oddanie krótkiej, celnej serii z bliskiej odległości, a następnie ucieczka w chmury wskazywała na doświadczonych pilotów. Wiele źródeł wskazuje, że byli to piloci z IV./JG51 Mölders.

Jak-1b nr 12, zdjęcie wykonane zaraz po wojnie, w maju 1945 w Bydgoszczy. Samolot był używany m.in. przez kpt. Olega Matwiejewa, który poległ przed końcem wojny na Jak-9. Zdjęcie z kolekcji Wojciecha Zmyślonego

Znacznie bardziej bolesną stratę Pułk poniósł następnego dnia. Podczas ataku na kolumnę czołgów w rejonie Piły został zestrzelony kpt. pil. Oleg Matwiejew. Był to pilot bardzo doświadczony i powszechnie lubiany, był jednym z współtwórców 1 PLM jeszcze z czasów szkolenia w Grigoriewsoje. Wcześniej razem z por. pil. Witoldem Gibasem zniszczyli na ziemi samolot transportowy Junkers Ju-52. Wokół śmierci Matwiejewa narosło wiele mitów, podawano między innymi, że chciał staranować uszkodzonym samolotem pojazd, z którego został wcześniej celnie ostrzelany. Pojawiały się także informację, że podczas lotu miał się znajdować pod wpływem alkoholu. Żadna z przytoczonych informacji nie została jednoznacznie potwierdzona.

Tego dnia doszło także do spotkania w powietrzu z samolotami wroga. Polscy myśliwcy zaatakowali dwa Messerschmitty Bf-109 i jednego Me-410. Piloci niemieccy nie podjęli walki, salwując się ucieczką w chmury.

Bój o Kołobrzeg

 Wał Pomorski został przełamany, lecz na Pomorzu Środkowym przebywały jeszcze liczne jednostki niemieckie. Większość z nich wycofywała się na północ, ku wybrzeżu Morza Bałtyckiego, skąd jeszcze istniała możliwość ewakuacji drogą morską do portów Północnych Niemiec czy Danii. Największym portem ewakuacyjnym w tym rejonie był Kołobrzeg. Zamieniony w twierdzę „Festung Kolberg” miał zgodnie z rozkazem Hitlera być broniony „do ostatniego żołnierza”. Właśnie Kołobrzeg miał stać się kolejnym rejonem działań 1 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego Warszawa. W tym celu Pułk przebazowano na lotnisko w Mirosławcu, zdobyte kilka dni wcześniej. Tym razem myśliwcy zameldowali się pierwsi, pozostałe Pułki Dywizji przyleciały do nowej bazy dwa dni później. Z nowej bazy jednostka miała wspierać działania 1 Armii Wojska Polskiego, która w dniu 8 marca 1945r. rozpoczęła natarcie na miasto. Tym razem zadania pilotów myśliwskich polegały w dużej mierze na osłonie samolotów szturmowych. Pierwszy raz piloci 1 PLM wykonywali swoje zadania nad morzem i to w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych. Chodziło jednak o to by port w Kołobrzegu odizolować i uniemożliwić prowadzenie działań ewakuacyjnych, obawiano się także możliwości przerzucenia droga morską wsparcia obrońcom. Piloci 1 PLM dobrze wywiązali się z powierzonych im zadań, zniszczono znaczną ilość stanowisk ogniowych, składów amunicji i pojazdów. Wzięli ponadto wydatny udział w zatopieniu niemieckiego zbiornikowca oraz trzech statków transportowych. Piloci upodobali sobie tzw. „swobodne polowania” w czasie których niszczono cele naziemne, głównie pojazdy. Celna seria praktycznie roznosiła na strzępy atakowany pojazd, nawet lekko opancerzony, atak był bardziej widowiskowy, jeśli atakowaną ciężarówką przewożono akurat amunicję. Pułk operował w kierunkach na Kołobrzeg i Międzyzdroje.

Jak-1b, nr 12 (12181) Kpt Olega Matwiejewa.

Niestety nie obyło się bez start. Pierwszą poniesiono w dniu 15 marca 1945r. Wtedy to o godzinie 11.20 wystartowała para chor. pil. Aleksander Broch i chor. pil. Wiesław Boborowski. Zadaniem ich była osłona samolotów szturmowych w rejonie Kołobrzegu. Nad morzem para jednak rozdzieliła się z uwagi na kiepską pogodę i zalegające gęste mgły. Przez ponad dwie godziny chor. pil. Wiesław Bobrowski starał się odnaleźć prowadzącego po czym wrócił na macierzyste lotnisko. Okazało się później, że chor. pil. Aleksander Broch został celnie ostrzelany przez okrętową artylerię przeciwlotniczą zderzył się z wodą i zginął w rozbitym samolocie. Ciało zostało wyłowione i pochowane na cmentarzu wojskowym w Kołobrzegu.

Kolejna strata miała miejsce następnego dnia.  Wtedy to w skrajnie trudnych warunkach atmosferycznych zginął dowódca pułku ppłk. pil. Ivan Tałdykin. Także i on miał wykonać podobne zadanie jak dzień wcześniej Broch i Bobrowski. Tładykin leciał w parze z kpt. pil Stanisławem Lisieckim. Początkowo podstawa chmur wynosiła 300 metrów, następnie zmniejszyła się do 100 metrów, zalegały też gęste mgły. Krótko po starcie ppłk. pil. Tałdykin zadecydował o powrocie do bazy. Podczas wykonania manewru zwrotu Tładykin stracił z oczu swego bocznego, chcąc jeszcze wytracić prędkość, wykonał tak zwaną „górkę”, lecz na wysokości w jakiej się znajdował był to manewr skrajnie niebezpieczny. Samolot wytracił prędkość i uderzył spodem kadłuba w wysoki nasyp kolejowy. Samolot odbił się od niego i rozbił w odległości 200 metrów od nasypu. Siła uderzenia wyrzuciła pilota z rozbitej maszyny na 5 metrów przed rozbity samolot. Płk pil. Ivan Tałdykin zginął w pobliżu Połczyna – Zdroju, pochowany został w Bydgoszczy. Okoliczności śmierci tak doświadczonego pilota, przez długi czas stanowiły temat tabu, ponieważ przyczyna jego śmierci był podstawowy, szkolny wręcz błąd w pilotażu. Nowym dowódcą Pułku został kpt. pil Wasylij Gaszkin.

Kołobrzeg zdobyto w dniu 18 marca 1945r. Pułk wykonywał teraz głównie loty rozpoznawcze, nad Morzem Bałtyckim, podstawowym zadaniem była obserwacja ruchów floty niemieckiej i ewentualne atakowanie konwojów ewakuacyjnych. Od 23 marca 1945r. latano także na fotograficzne rozpoznanie w rejon wysp Wolin i Chrząszczewo. Właśnie na Wyspie Chrząszczewskiej wykryto zamaskowany zespół wyrzutni rakiet V-2. Szczegółowe rozpoznanie wykonywane przez kilka najbliższych dni pozwoliło na całkowite zniszczenie kompleksu przez lotnictwo szturmowe. Podobne obiekty wykrywano i neutralizowano także na wyspie Wolin.

Podczas walk o Wał Pomorski i Kołobrzeg 1 PLM wykonał w sumie 213 loty bojowe w łącznym czasie 276 godzin. Stoczono 8 walk powietrznych oraz przeprowadzili 121 ataków na cele naziemne. Zniszczono 2 samochody, 7 parowozów, 1 pociąg towarowy, 1 jeden samolot transportowy Junkers  Ju-52, a także 8 pojazdów konnych i prawdopodobnie 4 baterie artylerii. Zginęło 4 doświadczonych pilotów i stracono cztery myśliwce Jak-9.

Operacja Berlińska

Po zakończeniu walk o Kołobrzeg 1 PLM „Warszawa” został przebazowany z Mirosławca na lotnisko Baranówko. Rozpoczynała się bowiem Operacja Berlińska, jak się miało okazać ostatni etap szlaku bojowego jednostki. Na nowym lotnisku Pułk znalazł się w dniu 14 kwietnia 1945r. Zadania jednostki pozostawały bez zmian – osłona jednostek 1 Armii Wojska Polskiego przeprawiających się przez Odrę, osłona działań samolotów szturmowych, głownie 3 PLSz, a także loty rozpoznawcze. Wkrótce miało się okazać, że będzie to bardzo intensywny okres w działalności Pułku. Piloci bardzo często spotkali w powietrzu samoloty niemieckie, gdyż wszystko co jeszcze mogło latać zostało rzucone do obrony Berlina. Do pierwszego starcia doszło już 16 kwietnia 1945r. kiedy to mjr. pil Mikołaj Bujewicz nieskutecznie zaatakował pojedynczego Bf-109. Niemiecki pilot nie przyjął walki. W dniu 19 kwietnia para w składzie ppor. pil Edward Chromy i ppor. pil Wiktor Kalinowski  przechwycili formację 12 samolotów Focke Wulf FW-190. Wrogie maszyny były uzbrojone w bomby i leciały w kierunku przepraw na Odrze. Pomimo przewagi liczebnej przeciwnika polscy piloci przypuścili atak, zmuszając Niemców do zrzucenia bomb. Ppor. pil zestrzelił na pewno jeden samolot niemiecki. Tego dnia stoczono w sumie siedem walk powietrznych podczas których zestrzelono pięć samolotów Focke Wulf FW-190, przy stracie jednego pilota. Podczas startu z lotniska Baranówko chor. pil Roman Wierchnicki zawadził skrzydłem o rosnące w pobliżu lotniska drzewo i zginął w rozbitym samolocie.

Jak-1b, nr 13 z 2 eskadry 1PLM, 1944-45. Samolot pilotowany głownie przez chor. Hugona O’Brin DeLacy. Malował Zbyszek Malicki.

Kolejne walki miały miejsce w dniach 20 i 21 kwietnia 1945r. Uzyskano wtedy jedno prawdopodobne zestrzelenie. Dzień później zginął por. pil Antolij Szyrokun, powodem był defekt silnika w jego maszynie. Cztery kolejne zestrzelania, trzy Focke Wulfy Fw-190 i jednego Messerschmita Bf-109 zanotowano w dniu 25 kwietnia 1945r. Z kolei w dniu 17 kwietnia 1945r. patrolująca para Jaków-9 z 1PLM została bezskutecznie ostrzelana przez pojedynczy myśliwiec Jak-3. Nie wiadomo czy stało się to na skutek błędu pilota i błędnym rozpoznaniem, rozpowszechniła się tez teoria, ze za sterami radzieckiego myśliwca siedział niemiecki pilot. Kolejne zwycięstwo powietrzne odnotowano w dniu 1 maja 1945r., kiedy to por. pil Aleksander Wierzbicki zestrzelił pojedynczego Messerschmita Bf-109.

Dzień później 1 PLM przebazowano na lotnisko Möthlow  położone na zachód od Berlina, i stamtąd do końca wojny prowadzono działania bojowe. Ostanie loty bojowe miały miejsce w dniu 4 maja 1945r. Na rozpoznanie w rejonie Havelberg, Werben, Hindenburg oraz wzdłuż rzeki Łaby polecieli por. pil Wiesław Boborowski oraz chor. pil Jerzy Czownicki natomiast to samo zadanie w rejonie Klein Wusterwitz, Altenplatow, Stachow i Rathenow wykonywali por. pil Stanisław Chaustowicz i ppor. pil Mikołaj Łobecki. Nad miejscowością Genthin polscy piloci zostali zaatakowani przez cztery Focke Wulfy Fw-190, To nie rozstrzygnięte starcie  było jedną z ostatnich walk powietrznych II Wojny Światowej. Przez ostanie dni wojny piloci 1 PLM częściej spotkali w powietrzu maszyny amerykańskie. Po zakończeniu działań wojennych 1 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego Warszawa przebazowano na lotnisko w Bydgoszczy. Miało to miejsce już 8 maja 1945r.

Szczęśliwa „trzynastka” Hugona

Podsumowanie

Podczas działań wojennych piloci 1 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego Warszawa uzyskali 9 potwierdzonych zestrzeleń, z czego 8 to były samoloty myśliwskie Focke Wulf FW-190 oraz jeden Messerschmitt Bf-109. Na ziemi zniszczono jeden samolot transportowy Junkers Ju-52.  Dwa potwierdzone zestrzelenia uzyskał por. pil. Wiktor Kalinowski, co daje mu miano najskuteczniejszego pilota jednostki. W porównaniu z dokonaniami pilotów myśliwskich z polskich dywizjonów walczących na froncie zachodnim, osiągnięcia pilotów 1 PLM nie wyglądają może imponująco. Są dwa powody. Po pierwsze podstawowym zadaniem jednostki była osłona samolotów szturmowych, rozpoznanie oraz ataki na cele naziemne. Jak to trafnie ujął cytowany już poprzednio Hugo O’ Brien de Lacy w rozmowie z Bohdanem Arctem:

„Hugona nie trzeba był nawet zbytnio za język ciągnąć. Wystarczyło zacząć rozmowę o własnych przeżyciach, opowiedzieć o jakimś ciekawszym locie, bardziej interesującej walce. A potem z zaskoczenia rzucić niespodziewane pytanie:

– Jak wtedy tobie poszło. Jak było z tym Focke Wulfem?

Hugo nie był gadułą, ale mówił chętnie, chociaż zaczynał zwykle od stereotypowego:

– Et, co ja mam właściwie do gadania!

– Ale ten Focke Wulf – napierałem.

Hugo krzywił się.

– Ano osłanialiśmy szturmowce. Wyskoczyłem z chmur, natknąłem się na „Fokę”…

– Na co?

– Na Focke Wulfa FW-190 – poprawił się. – palnąłem do niego serię, on poleciał w dół, ja w górę w chmury. A po powrocie na lotnisko, po raporcie u dowódcy strąciłem wychodząc z pokoju maszynę do ze stołu.

–  To była ta twoja jedyna strącona?

– Właśnie. Cóż, nic nie zrobiłem, nic nie zestrzeliłem. Trochę powojowałem i tyle.

(…) – Przeważnie osłanialiśmy szturmowce, rozumiesz? Odpędzaliśmy od nich myśliwce niemieckie, ale właściwych walk nie mogliśmy toczyć.”

Pułk doskonale wywiązywał się z powierzonych mu zadań, zwłaszcza wsparcia powietrznego i rozpoznania na rzecz oddziałów 1 Armii Wojska Polskiego. Zwrócić także należy uwagę na to, że kiedy 1 PLM wchodził do walki, Luftwaffe była już tylko cieniem samej siebie i częste walki powietrzne nie można było liczyć. Lotnictwo niemieckie znajdowało się w głębokiej defensywie na wszystkich frontach, zaś wszystkie zwycięstwa powietrzne zapisane na konto Pułku miały miejsce już podczas Operacji Berlińskiej, kiedy do walki rzucono ostanie rezerwy. Ostatnie zwycięstwo odniesione przez polskiego pilota na froncie zachodnim miało miejsce w dniu 9.04.1945r. a więc jeszcze zanim myśliwcy z „Warszawy” otworzyli swoje konto zestrzeleń.  Te dwa czynniki zadecydowały o ostatecznym kształcie wyników pilotów Pułku podczas działań wojennych. Po zakończeniu działań wojennych 1 PLM przebazowano na lotnisko w Bydgoszczy. W 1946r. jednostka zdała pozostające dotychczas na stanie samoloty myśliwskie Jak-1b i przezbroiła się z całości na samoloty Jak-9. Lata powojenne to jednak już inna historia.

Jak-1b, nr 107 z 1 PLM. Samolot po generalnym remoncie w 1945 r, z nowym kamuflażem i polskimi znakami przynależności państwowej. Malował Zbyszek Malicki.

Źródła:

Marcin Arbuz, 1 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego „Warszawa” 1943 -1945, cz. I ,Formowanie i szkolenie, www.lotnictwoiludzie.pl, 2017

Marcin Arbuz, 1 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego „Warszawa” 1943 -1945, cz. II, szlak bojowy, www.lotnictwoiludzie.pl, 2017

Bohdan Arct, Rycerze Biało –Czerwonej Szachownicy, Nasza Księgarnia, Warszawa 1960,

Krzysztof Janowicz, Bitwa powietrzna nad Pomorzem, Militaria XXw. nr 1(17)/2011, Kagero, Lublin, 2011 ,

Wojciech Zmyślony, Lotnictwo „ludowego” Wojska Polskiego 1943-1945, www.polishairforce.pl


Mogą Cię jeszcze zainteresować:

  • Modele i akcesoria Jak-1b w sklepie Arma Hobby link

Kalkomanie do Jak-1b – Exito Decals 1/72

0 0 vote
Article Rating