Dzięku uprzejmości p. Andrzeja Ziobra zamieszczamy fragment jego artykułu o wykonaniu śladów eksploatacji silników turbinowych (śmigłowiec Mi-6) przy pomocy Tensocromów. Cały artykuł jest dostępny na na portalu ModelarstwoRedukcyjne.pl

tekst i zdjęcia © 2010 Andrzej Ziober

śródtytuły: redakcja

Co dalej z silnikami?

Przedział silników był już wcześniej gotowy. Pomalowany i wycieniowany czekał na wypełnienie plasterkami pomalowanych silników. Ale malowanie okazało się nie być takie proste.

Silnikom chciałem nadać patynę zużycia. Szukałem dobrego sposobu na przegrzane blachy. Oczywiście zrobienie czegoś takiego nie jest jakimś odkryciem, bo masa ludzi robi to wręcz świetnie. Zależało mi jednak na powtórzeniu tych efektów, jakie widziałem podczas  jednego z włoskich konkursów. Wówczas modelarz zapytany, jak się to robi, odpowiedział – tensocromami.

Dzięki uprzejmości Lifecolor.pl stałem się  właścicielem zestawu testowego i rozpocząłem próby na kawałkach plastikowych rurek pomalowanych metalizerami Alclada i kawałkach plastiku pokrytych różnymi matowymi Humbrolami, których używam do malowania Mi-6.

Tensocromowe początki

Najpierw wybrałem gotowe tensocromy:

  • rust (TSC 205, I i II)
  • fuel (TSC 210)
  • smoke (TSC 208)
  • oil (TSC 207)
  • white oxide (TSC 212)
  • burnt Brown (TSC 211)
  • kerosene (TSC 209)

Miałem jeszcze do dyspozycji ciekawy specyfik – medium (TSC 201). Tensocromy są w zasadzie dedykowane farbom Lifecolor, ale jak się okazało, praktycznie można je stosować z dobrym rezultatem również na innych farbach, a w moim przypadku – tradycyjnie – na wspomnianych matowych Humbrolach. Pierwsze efekty okazały się kompletną klapą. Nie o takie efekty mi chodziło. Na matowych powierzchniach zyskiwałem zbyt jaskrawe kontrasty, tu i ówdzie tensocrom osadzał się w postaci plam, nad którymi nie można było zapanować, bo im bardziej starałem się rozrzedzić nałożoną warstwę, tym bardziej plama się uwidaczniała.

Pojawiają się oczekiwane efekty

Piszę o tym dlatego, że być może ktoś zaczynając z tensocromami będzie miał podobne problemy. Nie należy się zrażać, trzeba się tylko nauczyć nakładać równe, cienkie warstwy. Trzeba koniecznie odtłuścić i dobrze wysuszyć umyte miejsce przygotowane do nałożenia tensocromu. Ważne jest również, by było dobrze wypolerowane i gładkie (nawet w przypadku lakierów matowych jest to wskazane). Potrzebny jest też dobry pędzel z miękkiego włosia na małe powierzchnie i aerograf na większe (można malować bez rozcieńczania).

Po jakimś czasie udało mi się zapanować nad efektami na tyle, by spróbować, co się będzie działo, gdy przebarwienia będą robione na metalizerach. Tu było to odrobinę trudniejsze, ale wykorzystując różnice w polerowaniu metalizerów, pokrywając je miejscami matowym Humbrolem, a miejscami zostawiając nie ruszony micromeshem Alclad, mogłem zapanować zarówno nad rozkładem plam, jak i intensywnością barwy tensocromu.

Zasady są proste – im bardziej gładka powierzchnia, tym trudniej nałożyć równo tensocrom, im cieńsze warstwy się nakłada, tym łatwiej uzyskać kontrolowany efekt cieniowania, a nie jakiś przypadkowy. Warto również odczekać przynajmniej kilkanaście minut pomiędzy nałożeniem jednej warstwy na drugą. Gdy chce się uzyskać bardziej wyrazisty efekt, jako pierwszą warstwę na metalizer warto nałożyć przezroczysty medium (TSC 201), a dopiero później jakiś kolorowy tensocrom. Medium pozwala także, przy użyciu pigmentów, tworzyć własne kolory tensocromów. Inna ciekawa cecha, to możliwość usunięcia tensocromu z gładkiej powierzchni… gumką do ołówków. Gumka umożliwia także rozjaśnianie warstw. Bardzo mi się ta cecha przydała podczas malowania silników, bo parę razy przedobrzyłem.

Ale wróćmy do silników. Każdy z kawałków został pomalowany osobno Alcladami, a następnie poddany działaniu tensocromów. Stworzyłem sobie kilka własnych kolorów za pomocą wspomnianego medium, robiąc w nim zawiesinę pigmentów.

Żeby ułatwić pracę, każdy z kawałków silników osadziłem w trzymadełku ze starego… długopisu.


Po nałożeniu tensocromów powierzchnie metaliczne ulegały delikatnemu zmatowieniu. Wypolerowałem je białym micromeshem, często zmieniając szmatki, by nie wetrzeć niepotrzebnie pyłu w polerowaną powierzchnię.